Zmęczenie gleby, narastająca presja patogenów odglebowych i potrzeba utrzymania sprawnego systemu korzeniowego to problemy, które coraz mocniej dotyczą intensywnych plantacji maliny. Podczas Malinowego Factory dr Paweł Krawiec i Marcin Oleszczak, ekspert ds. badań i wdrażania nowych produktów Bioagris, pokazali na przykładzie jednej z kwater, jak włączyć mikrobiologię do programu uprawy malin. Nie była to teoria. Omawiane rozwiązania zastosowano bezpośrednio na plantacji, począwszy od przygotowania sadzonek.
Zmęczenie gleby pod maliną – co właściwie jest problemem?
Malinowe Factory od lat jest miejscem, gdzie technologie można obserwować bezpośrednio na roślinach. Podczas tegorocznego spotkania jednym z tematów dyskusji dr. Pawła Krawca i Marcina Oleszczaka była kondycja gleby na intensywnie użytkowanych stanowiskach.
Jak zwrócił uwagę Marcin Oleszczak, zjawisko zmęczenia gleby warto rozpatrywać na dwóch poziomach. Pierwszy jest stosunkowo dobrze znany producentom. Dotyczy pogorszenia właściwości fizycznych i chemicznych gleby. Tutaj można działać poprzez poplony, uzupełnianie materii organicznej czy odpowiednią agrotechnikę.
Trudniejszy jest drugi element – odbudowa biologicznego życia gleby. Problem nabiera szczególnego znaczenia na stanowiskach zmęczonych oraz poddawanych odkażaniu. Zabieg dezynfekcji ingeruje bowiem nie tylko w populację organizmów niepożądanych, ale również w mikrobiom gleby. I właśnie tutaj rozpoczęła się dyskusja o tym, czy po odkażeniu gleby wystarczy ją odpowiednio nawozić. Wniosek był inny: trzeba również pomyśleć o ponownym zasiedleniu strefy korzeniowej pożytecznymi mikroorganizmami.
Program mikrobiologiczny rozpoczął się jeszcze przed posadzeniem malin
Na omawianej podczas Malinowego Factory kwaterze odbudowy mikrobiologii nie odkładano na późniejszy etap produkcji. Program rozpoczęto już od sadzonek odmiany Enrosadira. Przed posadzeniem zostały one zanurzone w roztworze preparatu MycoTech BIO, dzięki czemu do gleby trafiły rośliny wcześniej poddane inokulacji mikroorganizmami. W kolejnych etapach MycoTech BIO stosowano również poprzez podlewanie, a program rozszerzono o następne rozwiązania mikrobiologiczne.
To ważny element technologii omawianej przez obu ekspertów. Mikrobiologia nie została potraktowana jako działanie interwencyjne, uruchamiane dopiero w momencie pojawienia się problemów z korzeniami. Pracę ze strefą korzeniową rozpoczęto już podczas zakładania plantacji.
Po co malinie mikoryza?
Pierwszym z zastosowanych rozwiązań był MycoTech BIO, zawierający grzyby mikoryzowe. Marcin Oleszczak zwracał uwagę, że mikoryza nie jest nowym „wynalazkiem” w produkcji roślin. To mechanizm występujący w przyrodzie od milionów lat, oparty na ścisłej relacji pomiędzy korzeniem a grzybami mikoryzowymi. Z punktu widzenia producenta malin najważniejszy jest jednak praktyczny efekt takiej współpracy. Chodzi o stworzenie warunków do lepszego wykorzystania wody oraz składników pokarmowych znajdujących się w strefie korzeniowej.
Przy rosnących kosztach nawożenia i coraz częściej pojawiających się okresach stresu wodnego nie chodzi więc wyłącznie o to, ile nawozu czy wody dostarczymy. Istotne jest również to, jak efektywnie roślina będzie mogła z tych zasobów korzystać.
Patogeny odglebowe w malinach to coraz większe wyzwanie
Kolejnym problemem omawianym na plantacji była presja patogenów odglebowych. Jak podkreślał Marcin Oleszczak, w intensywnej produkcji pojawia się ich coraz więcej. Dlatego w programie zastosowanym na kwaterze wykorzystano również TrichoTech BIO, zawierający mikroorganizmy z rodzaju Bacillus oraz Trichoderma. Ich rola w omawianej technologii jest inna niż mikoryzy. Mają wspierać procesy zachodzące w glebie, m.in. związane z dostępnością fosforu, a także budować biologiczne wsparcie systemu korzeniowego w środowisku, w którym mogą znajdować się patogeny odglebowe.
Istotne jest przy tym podejście zapobiegawcze. Nie czekamy na moment, kiedy roślina zaczyna tracić kondycję. Mikroorganizmy wprowadzane są wcześniej, aby od początku budować odpowiednie środowisko wokół młodego systemu korzeniowego.
Czy Trichoderma nie będzie konkurowała z mikoryzą?
To jedno z praktycznych pytań, które pojawiło się podczas dyskusji na plantacji. Marcin Oleszczak zwrócił uwagę, że w przypadku produktów mikrobiologicznych nie wystarczy patrzeć wyłącznie na nazwę rodzaju czy nawet gatunku mikroorganizmu. O jego właściwościach decyduje konkretny szczep.
Ma to znaczenie również przy łączeniu różnych rozwiązań biologicznych. Program zastosowany na plantacji został zbudowany tak, aby poszczególne mikroorganizmy pełniły różne funkcje w strefie korzeniowej, zamiast traktować każdy preparat jako osobny, niezależny zabieg.
Wprowadziliśmy mikroorganizmy. Trzeba jeszcze stworzyć im warunki
Podczas rozmowy dr Paweł Krawiec i Marcin Oleszczak zwrócili uwagę na jeszcze jeden problem. Co dzieje się z wprowadzonymi mikroorganizmami, jeśli gleba zawiera niewiele substancji organicznej?
Samo wprowadzenie mikroorganizmów nie gwarantuje jeszcze, że będą one mogły dobrze funkcjonować. Dlatego trzecim elementem programu jest BalansTech BIO. W przedstawionej technologii pełni funkcję prebiotyku – ma stworzyć lepsze warunki dla mikroorganizmów, szczególnie w początkowym okresie po ich wprowadzeniu do gleby. W ten sposób powstaje program, w którym poszczególne elementy mają odmienne zadania: MycoTech BIO dostarcza mikoryzę, TrichoTech BIO uzupełnia mikrobiologię strefy korzeniowej, natomiast BalansTech BIO wspiera warunki do funkcjonowania wprowadzonych mikroorganizmów.

Nie „jeden produkt na problem”, ale praca nad ryzosferą
To właśnie ten wniosek z rozmowy na Malinowym Factory wydaje się najważniejszy. W intensywnej produkcji malin coraz trudniej patrzeć na glebę wyłącznie jak na podłoże, do którego dostarczamy wodę i składniki pokarmowe. Ryzosfera jest żywym środowiskiem, a jej kondycja może mieć znaczenie dla funkcjonowania systemu korzeniowego przez cały cykl produkcyjny. Dlatego technologia zastosowana na plantacji dr. Pawła Krawca rozpoczęła się od sadzonki, a nie od pojawienia się pierwszych problemów.
Sadzonki inokulowano MycoTech BIO, później kontynuowano aplikacje doglebowe, a program uzupełniono o TrichoTech BIO i BalansTech BIO. Celem było nie tylko wprowadzenie mikroorganizmów, ale zbudowanie bardziej złożonego środowiska biologicznego wokół korzeni malin.
Malinowe Factory – technologie sprawdzane na produkcyjnej plantacji
Dyskusja dr. Pawła Krawca z Marcinem Oleszczakiem dobrze pokazuje kierunek, w którym zmierza wykorzystanie mikrobiologii w profesjonalnej produkcji malin. Nie chodzi o zastąpienie nią nawożenia, nawadniania czy innych elementów technologii. Chodzi o dołożenie kolejnego elementu – świadomego zarządzania życiem biologicznym strefy korzeniowej.
Szczególnego znaczenia nabiera to na stanowiskach intensywnie użytkowanych, zmęczonych lub wcześniej odkażanych. W takich warunkach warto zadać sobie nie tylko pytanie, jak ograniczyć niekorzystne mikroorganizmy. Równie ważne jest to, jakie mikroorganizmy chcemy pozostawić i wprowadzić w ich miejsce oraz jakie warunki stworzymy im do funkcjonowania.

